Menu główne

Korsarz - Galeria IX Mrocznych Obrazów (2004)

„Pewien człowiek natrafił na wysoką wieżę i wszedłszy do środka stwierdził, że jest całkiem ciemna. Macając dookoła, natrafił na kręte schody. Ciekaw gdzie wiodą, zaczął się wspinać, a gdy się wspinał, odczuł rosnący w sercu niepokój. Obejrzał się więc za siebie i z przerażeniem stwierdził, że za każdym razem, gdy wchodził na stopień, poprzedni odpadał i znikał. Przed nim schody wiły się w górę, a on nie miał pojęcia dokąd wiodą; za nim ziała czarna pustka”.

Anthony de Mello, Wysoka ciemna wieża

Napisano kiedyś, że bohater moich utworów zawsze znajduje się na krawędzi. Przeszedł pewną drogę i zmierzając dalej nigdy nie może uchwycić celu swojej „wędrówki”. Wybrałem więc tę krótką przypowieść Anthonego de Mello (nota bene zaczerpniętą spośród wielu mądrości Wschodu) jako punkt odniesienia, z którego mogę wprowadzić Was w świat mojej sztuki i myśli.

Wypada mi zacząć od Galerii IX Mrocznych Obrazów, która powstawała przez ponad rok czasu i w głównej mierze była archeologiczną pracą polegającą na odgrzebywaniu starych pomysłów i przetwarzaniu ich w nowe aranżacje. Można powiedzieć, że ta płyta jest pomostem między moją dawną a obecną osobowością. Od ostatnich nagrań KORSARZA minęło wtedy 6 lat, które nie były przestojem w działaniu, lecz stały się kuźnią czegoś dojrzalszego. Łączy je najpewniej właśnie owo bycie na krawędzi. Pierwsze trzy materiały to postawa zbuntowanego marzyciela, który nawet samotnie chce zmienić świat - jest rewolucjonistą, często zrozpaczonym (zniechęconym), ale ciągle walczącym. Jego krawędź to zimny i twardy mur społeczeństwa, które nie akceptuje jego ideałów - nie są one nikomu potrzebne. Z jednej strony bohater niesie coś wzniosłego, a z drugiej widzi, że nie ma to szans powodzenia.

W kolejnej, jakby drugiej odsłonie KORSARZ staje na krawędzi poznania. Nie jest już manifestem idei. Jest wręcz krytycznie do nich nastawiony. Każda idea ma swoje przeciwieństwo. Staje się tylko stopniem na drodze ku doskonałości - inicjacją. Człowiek rozpoznając jej właściwości, wchłania ją, ale się jej nie poddaje. Życie często pokazuje, że idea nie zawsze jest dobra i prawdziwa, a dodatkowo przynosić może cierpienie. Nawet między ludźmi te same idee rozumiane są inaczej. Inicjacja prowadzi jednak nad inną krawędź - krawędź poznania, gdzie człowiek uświadamia sobie własną samotność i otaczającą go pustkę.

Co do formy artystycznej, w którą wplotłem moje przemyślenia, KORSARZ to pewnego rodzaju psychologiczno-okultystyczna opowieść grozy snuta na równi z muzyką. Jednocześnie jest to połączenie słowa, dźwięku i obrazu (mając tu na myśli także obraz ruchomy). Na ile tylko umiałem i na ile pozwoliły mi środki, chciałem dokonać czegoś na wzór romantycznej syntezy sztuk. Nie pisałem całej książki - ale jej treść zawarłem w muzyce i tekstach. Nie tworzyłem też odrębnych „piosenek” - ale połączyłem utwory nadrzędną koncepcją. Podobnie jak romantycy odczytywali konkretne obrazy z muzyki, tak i ja postanowiłem je włączyć w formie emblematów-grafik Mariusza Rymarczyka do moich utworów. Przyświecała temu chęć stworzenia czegoś bardzo osobistego, wyrażonego na wszelkie możliwe sposoby. Wiadomo bowiem, że utopie romantycznej syntezy sztuk można starać się zrealizować jedynie przez indywidualne połączenie tych elementów i kontrolę nad nimi. Abstrakcja znaku i dźwięku oraz konkret obrazu pobudzają umysł do wysiłku, którego owoce zależą od samego odbiorcy.

galeria ixv2

FacebookG+TwitterRSS